Global Warming vs Arydyzacja Klimatu I Lodowate paroksyzmy Wulkanów, czy wymarzniemy jak grenlandzcy Wikingowie?

[A. Teoria „Globalnego Ocieplenia” opiera się na twierdzeniu, że istnieje efekt szklarniowy gazów cieplarnianych głównie CO2 i H2O (pary wodnej), ten drugi gaz wodny odpowiada za większość tego efektu, dzięki któremu mamy temperatury powierzchni Ziemi wyższe o ok 30°C, wobec teoretycznej wynikającej z ziemskiego albedo, która to powinna wynosić średnio -15°C, zamiast obecnych +15°C.

Cytat; Para wodna jest najważniejszym gazem absorbującym promieniowanie (sama powoduje 36–66% bezpośredniego efektu cieplarnianego), razem z chmurami jest odpowiedzialna za od 66% do 85% efektu cieplarnianego. Sam CO2 odpowiada za 9–26%, podczas gdy O3 jest odpowiedzialny za 7%, a inne gazy cieplarniane (w tym głównie metan, tlenki azotu i freony) są odpowiedzialne za 8% efektu. Łącznie gazy te nazywa się gazami cieplarnianymi (GHG).

Na ilość pary wodnej nie mamy wpływu i jest jej mniej więcej tyle samo, oraz ze względu na to, że notujemy niewielki promilowy (dokładniej z 0,3‰ do 0,408‰), czy w cząstkach na milion z 300ppm na 400ppm, wzrost CO2 w atmosferze to za wzrost temperatur ma odpowiadać CO2, czyli teoretycznie możemy sterować klimatem, ujmując lub dodając CO2.

B. Arydyzacja („przesuszenie klimatu”). Parę lat temu kiedy się tym tematem zainteresowałem wybrzmiał w polemikach pogląd niektórych naukowców, że ten efekt wyżej nie ma żadnego znaczenia, że za temperatury na Ziemi odpowiadają, pojemności cieplne masy atmosfery i oceanów oraz czasowe bezwładności cieplne oceanów i atmosfery, czyli woda w oceanach i w zwykłych temperaturach atmosfery, ciało doskonale przeźroczyste jakim jest tlen O2, azot N2, i argon które absorbują i oddają energię wyłącznie podczas zderzeń (kinetyczna teoria gazów), marginalnie występujący w atmosferze CO2, nie jest gazem doskonale przezroczystym i emituje promieniowanie podczerwone.

Głównymi składnikami suchego powietrza są: azot (78,084% objętości), tlen (20,946%), argon (0,934%), dwutlenek węgla (0,0408%).”

Stałem się zwolennikiem tego drugiego poglądu, i trochę go sobie pogłębiłem (na początek sobie policzyłem, te liczby są całkowicie sprzeczne z intuicją), dochodząc do pewnych wniosków o których dalej. Dokładniej za zmiany długofalowe temperatur na Ziemi odpowiedzialna jest stała słoneczna (jej spadek czy wzrost) i właściwość pojemności cieplnej atmosfery i oceanów (akumulator ciepła o bezwładności cieplnej setek lat). Jest to banalne nagrzewanie i stygnięcie z bezwładnością setek lat.]

(Dowody przyrodnicze, że w całym Holocenie poza epizodami wulkanicznymi było cieplej niż obecnie, do Małej Epoki Lodowcowej włącznie) 

Trzy piętrowe kroki w stronę epoki lodowcowej pół kroku w tył, czyli było znacznie cieplej w średniowiecznym optimum klimatycznym, stopnie – piętra roślinne temperatur, czyli dowody z Islandii i Grenlandii oraz kiedy skończyła się MEL (mała epoka lodowcowa).

Było to około 1000 roku banita Eryk Rudy, nawet nie odkrył Grenlandii, jednak nadał jej „mówiącą” nazwę „zielona ziemia”, która jest kością w gardle GW, więc alarmiści klimatyczni od globalnego gorąca, ukuli mit, że to była „nazwa marketingowa”, a ta ówczesna Grenlandia temperaturami i kolorem czyli roślinnością, nie różniła się od dzisiejszej Grenlandii.

Dlaczego ten mit, o marketingowym kłamstwie Eryka Rudego, jest ważny w teorii GW, no bo ten „naukowy” mit rzekomo dowodzi, że teraz jest cieplej, niż w „średniowiecznym optimum klimatycznym”, a obecne „bezprecedensowe ocieplenie” jest związane z emisją CO2, co więcej jeśli Eryk Rudy nadał adekwatną do ówczesnej rzeczywistości nazwę, co dziś jest oczywiste, to marketingową i fałszywą nazwą jest, rzekome nie mające precedensu w historii Globalne Ocieplenie. Nikt tego mitu alarmistów w zasadzie nie kwestionuje, mimo tego, że po stopieniu lodu na lodowcu Istorvet, znajdującym na 71 równoleżniku, znaleziono wiele korzeni i szczątków drewna z średniowiecza około tysiąca lat temu, na dodatek było to ponad 700m n.p.m, co upubliczniono w 2007 i wysnuto takie wnioski;

„…w okolicach fiordu Kangertittivaq (Scoresbysund), w pobliżu miejscowości Ittoqqortoormiit, znajdują się odsłonięte przez ustępujący lodowiec Istorvet duże ilości pozostałości roślinnych – pni i korzeni drzew i krzewów itp. Na podstawie dokonanych odkryć uważa się, że w okresie tzw. „średniowiecznego okresu ciepłego” klimat na Grenlandii był na tyle korzystny, że umożliwiał bujną wegetację drzew i roślin na znacznej powierzchni wyspy.”

Trzeba tu zaznaczyć, że powyższe twierdzenia są pewną ekstrapolacją, warunków wegetacji z nunataków – szczytów ponad lodowcem Istorvet, na całą Grenlandię, bo znaleziono rozmrożoną roślinność na wysokości 500m-700m n.p.m. Ta ekstrapolacja wynika z występowania w przyrodzie pięter roślinności ze względu na pionowe gradienty temperatury w górach, gradient wilgotny to spadek temperatury o 0,6°C (gradient suchy ok 1°C) na każde 100m wyżej nad poziom morza, wiec jeśli mamy 2°C to tysiąc metrów nad nami będzie -4°C, tak samo jak na 1000 metrowej górze obok nas stojącej, jak jesteśmy na 400m, a góra ma 1200m, mamy 800m różnicy to odejmujemy 8×0,6°C.

Najwyżej gdzie są temperatury mocno ujemne i mamy występowanie tzw., wiecznych śniegów, mamy piętro śnieżne, niżej mchów i porostów, poniżej piętro halne głównie trawy, piętro kosodrzewiny, i dopiero piętro leśne ale drzew odpornych na zimno które wymaga do wzrostu, średnich temperatur miesięcy letnich powyżej 10°C, piętro kosodrzewiny płożącej rosnącej na granicy piętra halnego, wymaga średnich temperatur miesięcy letnich ok 3°C, idąc na północ do Skandynawii, Islandii czy Grenlandii, mamy analogicznie te same piętra roślinności tylko poziomo z tym samym spadkiem temperatur, a u nas w górach rośnie tak samo tundra i ok 20 reliktów roślinnych z epoki lodowcowej.  

Więc w końcu ta ostateczna ekstrapolacja; jeżeli na Istorvet na wysokości 700m n.p.m., rosła kosodrzewina płożąca, wymagająca 3°C, 100 m niżej zwykłe krzaki kosodrzewiny stojące, to 700m niżej było średnio ok 7°C, tym bardziej 500km, 1500km na południe od Istorvet w okresie tzw. „średniowiecznego okresu ciepłego” klimat na Grenlandii był na tyle korzystny, że umożliwiał bujną wegetację drzew i roślin na znacznej powierzchni wyspy.”

AGU: Lowell et al on Greenland Organics

Wyżej zdjęcia z 2007 z odkrycia. Też, przykład wymuszania konsensusu naukowców w sprawie GW, że było zimniej niż obecnie.

„I emailed Dr Lowell asking both for a copy of the presentation and the proxy basis supporting Pierrehumbert’s statement that “Tom would happily tell you [that] the Middle Ages were not as generally warm as the present”. He promptly and cordially send me the first but not the second.

Nie potwierdził, a co Lowell w 2017 podpisał. „This restricted ice extent suggests that climate was similar to or warmer than present, in keeping with other records from Greenland that indicate a warm early and middle Holocene.”

https://link.springer.com/article/10.1007/s10933-017-9951-5

Ewidentny dowód z samych pięter roślinności, że dziś jest na Grenlandii o 5°C zimniej niż było ponad 700 lat temu, bo to piętro kosodrzewiny ledwo dopiero rozmarzło, rosną tam najwyżej mchy i porosty, czyli nie ma żadnego „bezprecedensowego ocieplenia” to zwykła GW propagandowa hucpa.

Tu mamy taką krótką opowieść sądząc z dat komentarzy, sprzed blisko 10 lat, o tym kiedy i dla czego wymarli Grenlandczycy.

http://www.national-geographic.pl/ludzie/nowe-oblicze-grenlandii-pogoda-dla-wikinga?page=1#article-content

(…)na wyspie osiedliło się 4 tys. wikingów. (…) W osłoniętych fiordach południowej i zachodniej części wyspy wznosili kościoły i zakładali setki gospodarstw, hodując owce i bydło. Focze skóry i kły morsa wymieniali na drewno i żelazo z Europy. (…) Osady wikingów utrzymały się na Grenlandii ponad 400 lat. Potem nagle zniknęły. Zagłada twardych ludzi morza to przykład zagrożeń niesionych przez zmiany klimatu. (…)Około roku 1300 przyszło jednak silne ochłodzenie i życie na wyspie stało się bardzo trudne.”

Bez wątpienia wymarli z powodu wzrostu zlodowacenia Grenlandii i spadku średnich temperatur o co najmniej 7°C (jeśli dziś wzrosło o 2°C), niepodważalnym dowodem są na to znaleziska z Istorvet 1500 km na północ wzdłuż wschodniego wybrzeża od Narsarsuaq… nie były to może jakieś duże drzewa raczej raczej małe-kuse drzewa, takie jakie rosną obecnie tam gdzie temperatury lata są średnio większe o 5°C niż w Ittoqqortoormiit, czyli w np.,  kosodrzewina bujnie rośnie na 67 równoleżniku w Kangerlussuaq i ma 1m-1,5m, tu film z youtube i zrzuty ekranu.

Ale tu odpowiada za to klimat suchy – kontynentalny czyli krótkie „gorące” lato zachodniej Grenlandii, tu porównane temperatur;

Dokładnie widać różnicę temperatur klimatu bardziej suchego Kangerlussuaq i „mokrego” na wschodniej Grenlandii, gdzie mamy klimat morski zimą cieplejszy i latem jest on zimniejszy, temperatury bardziej płaskie, widać też z tego, że drzewom czy krzewom, do wzrostu bardziej potrzebne jest ciepłe choć krótkie lato, niż słabsza zima i długie zimne lato, w zimie tak czy inaczej hibernują i nie ma to znaczenia, jeśli są mrozoodporne, czy jest tylko -10°C czy minus -20°C.

Widać też na powyższym filmiku gigantyczne ilości sadzy na lodowcach Grenlandii, co wpływa na tamtejsze temperatury z zmiany albedo, i wytapiania lodu, nie ma to nic wspólnego z mitycznym ociepleniem to tzw., efekt sadzy prawie 7 miliardów ludzi na północnej półkuli produkuje jej bez wątpienia globalne ilości (tu zdjęcie jest aż ciemne od sadzy bo to główne tło zdjęcia).

(Za chwile o zdeptanych przez lodowcowe temperatury i wyziewy Wulkanów, lasach Islandii.)

Czyli całe to wybrzeże o długości ok. 1500km między dwoma widocznymi wyżej na mapie miejscowościami Narsarsuaq i Ittoqqortoormiit musiało być zielone, porośnięte bujnymi lasami i taką Grenlandię nazwał Eryk Rudy bo taką widział, jako naoczny świadek, i tamtejsze rozmrożone korzenie i pnie, są na to twardymi dowodami.   

Porównajmy tu Islandię, nawet dumie zwane lasami, bardziej zagajniki niż lasy Islandii, są zalesione rachitycznymi niskimi drzewami o niskim przyroście rocznym, ich zasobność to ok 10 m3/ha, dane z poniższej strony, dla porównania lasy polskie których zasobność wynosi 269 m3/ha, a produktywność roczna wynosi 10 m3/ha, tyle co zasobność lasów Islandii.

https://www.bdl.lasy.gov.pl/portal/lasy-na-swiecie

Mapa wyżej na której widać zasięg Tundry, i raczej zasobność Tajgi w tonach na hektar, chociaż w Islandii zasobność, chyba liczona jest do całego terytorium, bo na Islandii lasy w ostatnim wieku to tylko 1%-1,5% jej terytorium (informacja niżej), co by potwierdzała ta mapka niżej z zaznaczonym klimatem subpolarnym, to może z 10% terytorium Islandii daleko do możliwości 25%-40% zalesienia, reszta to Tundra czyli tam gdzie z definicji lasy nie rosną.

Niżej strona podaje trochę ciekawych informacji; „Według różnych źródeł w owym okresie małego optimum klimatycznego roślinność drzewiasta zajmowała od 25 do nawet 40% ogólnej powierzchni wyspy. ( …)Pojawienie się na Islandii ludzi znacznie zaszkodziło ekosystemowi wyspy, doprowadzając do tego, że w początkach XX w. lasy zajmowały już zaledwie 1% jej powierzchni. Doszły do tego naturalne fluktuacje klimatu. (…)Dziś Islandia jest zalesiona w 1,5 procenta powierzchni.”

W poszukiwaniu islandzkich lasów

Powyższa strona nie podaje jasno, głównej przyczyny deforestacji Islandii, poza ogólną „pojawienie się ludzi”, by przetrwać w zimnym klimacie trzeba mieć źródło ciepła, obecnie na potrzeby grzewcze domów w Islandii wykorzystuje się geotermię, ale by chcieć zimą ogrzać dom kominkiem w Polsce, to trzeba minimum 10 m3 drzewa na opał, gdyby teoretycznie Islandczyk spalał tyle rocznie drzewa, to spalał by rocznie i karczował hektar islandzkiego lasu, bo to jak wyżej jest cała zasobność 1 hektara tamtejszego lasu, jeśli u nas zasobność lasu jest wielokrotnie większa (27 razy), to tak samo produktywność tego wyspiarskiego lasu jest wielokrotnie niższa, czyli Islandczyk musiałby mieć z tej proporcji 27 hektarów lasu, na samo ogrzewanie domu, by ten las się odtwarzał, Islandczycy by przetrwać do XX wieku po prostu palili lasy Islandii, wyrosłe w średniowiecznym optimum klimatycznym, do którego to optimum z dzisiejszymi temperaturami nam bardzo daleko, ale pewnie nie jest to jedyna przyczyna, bo Islandczyków pod koniec XVIII wieku było ok 40 000, 4 osoby na dom, 10 000 domów, a lasy wyrosły w optimum czyli były gęstsze i o większej zasobności na hektar, ale nawet przy takiej niskiej produktywności lasów na potrzeby ogrzewania wystarczyłoby 270 000 hektarów, a lasów na Islandii było od 2,5 miliona do 4 milionów hektarów, było ich więc od blisko 10 razy do kilkunastu razy więcej, niż byli wydolni fizycznie, spalić ówcześni Islandczycy.  

Otóż, doszło pod koniec tegoż XVIII wieku w 1783  roku do wybuchu wulkanu Laki, populacja Islandczyków spadła nawet o 25%(10 000), zdechło 80% owiec, 50% koni czy bydła, średnioroczna temperatura Islandii spadła o 5°C. A jeśli jakiś opad toksycznego pyłu doprowadzał do więdnięcia liści na drzewach, wzdłuż rzeki Ems w Niemczech, tysiące kilometrów od Islandii, to tym bardziej zatruł lasy Islandii. Mamy też takie informacje jak te o granicy wiecznych śniegów czyli piętra śnieżnego na Islandii, oraz trwaniu tam MEL maksymalny zasięg lodowców do końca XIX wieku;

Click to access andrzejewski_molewski.pdf

„Na południowych skłonach Vatnajökull i Mýrdalsjökull jest ona położona na wysokości 1100 m n.p.m. i podnosi się do około 1700 m n.p.m. na północ od lodowca Vatna. W skrajnie północnych częściach wyspy obniża się natomiast do około 550 m n.p.m„.

& (mój dopisek czyli cały holocen do wczesnego średniowiecza rozumianym jako MEL był okresem cieplejszym niż obecnie i na Islandii nie było praktycznie lodowców)
Po tym okresie nastąpiła wyraźna poprawa warunków klimatycznych, co spowodowało prawie całkowity zanik lodowców i pojawienie się szaty roślinnej.
Okres wczesnego średniowiecza wyraził się stopniowym rozrostem lokalnych czap lodowych w wyniku ogólnych zmian klimatycznych małej epoki lodowej.
Maksimum tego zasięgu miało miejsce w różnym czasie, głównie jednak pod koniec XIX wieku.”

Wniosek jest oczywisty na Islandii lasy nie rosną bo jeszcze temperaturom daleko do ciepła typowego dla Holocenu, dalej temperaturami jesteśmy bardziej w Małej Epoce Lodowcowej, niż w urojonym Globalnym Ociepleniu.

Wracamy na Grenlandię do Ittoqqortoormiit, tam gdzie 700 lat temu rosły bujnie drzewka i krzewy do 700m n.p.m., ledwo trochę cofnął się lodowiec, ale klimat jest dalej za zimny i to o 7°C w najcieplejszym miesiącu lata, by jakieś drzewo mogło zanotować wzrost – przyrost masy.

„Ittoqqortoormiit charakteryzuje się klimatem tundry mroźnymi zimami, chłodnymi latami i brak miesięcznej średniej, nawet zbliżonej do progu 10°C, który pozwoliłby na wzrost drzew. W rzeczywistości przy najcieplejszej średniej miesięcznej wynoszącej zaledwie 3°C Ittoqqortoormiit jest bliżej progu 0°C dla klimatu pokrywy lodowej niż klasyfikacji subarktycznej. (Ittoqqortoormiit ma średnią roczną temperaturą -8,6°C)

(Wniosek – Wikingowie przegrali z zlodowaceniem klimatu, jedyną ich szansą na uratowanie swojej populacji, było opuszczenie na łodziach Grenlandii, tak jak tam przybyli, łodzie ówczesne były głównie z drewna, być może ostatni Wikingowie przedłużali swoją lodową agonię, paląc resztki swoich drewnianych łodzi.)

Zasięg tego ocieplenia obejmował zresztą całą północ, bo również podobne całą północ zaatakowało zlodowacenie, znaleziska korzeni i szczątków roślinnych odnotowano na Ziemi Baffina;

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1524131,1,zimna-europa–zagadka-epoki-lodowej-rozwiazana.read

„Naukowcy z Boulder przebadali dokładnie brzegi cofającej się czapy lodowej na piątej co do wielkości wyspie świata, Baffin Island (Ziemia Baffina), należącej do Kanady. Odnaleźli tam mnóstwo korzeni różnych roślin, które nagle zamarzły około roku 1275. Drugie – identyczne – masowe zmarznięcie, nastąpiło około roku 1450. Potem na Islandii, w wodach lodowcowego jeziora Langjokull na centralnym płaskowyżu wyspy, badali jego sedymentacje i odnaleźli w nich znaki potężnego naporu lodu, datowane na koniec XIII wieku

To dowodzi, że wielki mróz na kanadyjskiej wyspie nie miał charakteru lokalnego i że wyraźne ochłodzenie dotyczyło ogromnych obszarów, leżących wokół całego północnego Atlantyku.

W Polsce też było dużo cieplej niż obecnie są nawet twierdzenia oparte na zapisach kronikarskich, że u nas powszechnie jeszcze w XI  wieku, nawet na Pomorzu rosły nie tylko winnice ale i drzewa oliwne, czyli dowodziłoby to, że nie było by praktycznie u nas zim, ani ujemnych temperatur bo te drzewa tego nie tolerują, u nas znaczne ochłodzenie miałby zacząć się ok 1100 roku, czyli zamarznięcie Wikingów z Grenlandii wynikałoby z dodatkowych stopni zlodowacenia, dodanego przez wybuchy wulkanów.

Przypomniało mi się, że o oliwkach w XI wieku w Polsce pisał Al-Idrisi (ur. 1100 w Ceucie, zm. 1166) „Co się tyczy ziemi B(u)luniia, która jest krajem wiedzy i mędrców rumijskich (ar-Rum), wspomnieliśmy ją już poprzednio. Jest to kraj o pięknej ziemi, urodzajny, obfitujący w źródła i w rzeki, o ciągnących się bez przerwy prowincjach i dużych miastach, bogaty we wsie i domostwa… Posiada on winnice, oliwki i mnogie drzewa różnych gatunków owoców. Do miast jego należą: Ikraku, G(i)nazna, -r(a)t(i)-slaba, S(i)rad(i)ja, N(u)grada, S(i)tnu” (…)

Dlaczego te przyrodnicze fakty z Grenlandii i Islandii przeczą „globalnemu ociepleniu”, bo bezwzględnie obecnie drzewa i krzewy nie rosną bujnie na Grenlandii czy Islandii, tak jak rosły jeszcze 700 lat temu, a krzewy nawet na 71 równoleżniku 700m n.p.m., pomijając skrawek lądu w okolicach Narsarsuaq, rośnie tam najwyżej tundra.

Więc co odpowiada za ocieplenie, u nas pustynia Sahara, tutaj mamy obraz najgorętszego miejsca Ziemi te nam pokazuje zdjęcie satelitarne z kwietnia 2003 roku, kiedy zenit jest praktycznie nad równikiem, czyli Słońce obdziela energią obie półkule tak samo. Jak widać jest to miejsce gdzie nie ma głównego gazu cieplarnianego „pary wodnej ani chmur odpowiadającego za 66%-85% efektu cieplarnianego”.

Widać, że znajdujemy się w bąblu przepływów cieplnych z Sahary które dzięki pojemności cieplnej i bezwładności cieplnej atmosfery, docierają tysiące kilometrów od Sahary, nawet na daleką północ i tak jest też 23.10. 2019, kiedy piszę te słowa, tyle, że akumulacja trochę słabnie i przesuwa się za wędrującym Słońcem na południe, nawet jak w zimie wieje halny to jest ten sam efekt ciepła z suchej Sahary, zenit Słońca jest już ok 1000 km poniżej równika.

Taki komunikat z 24.10. 2019, te powietrze zwrotnikowe to po prostu powietrze znad SaharyWyjątkowo ciepły okres w pogodzie panuje w Polsce od około 10 października. Przez wiele dni do kraju napływało powietrze zwrotnikowe. Do końca tygodnia termometry będą wskazywać ok. 20 stopni Celsjusza.”

Jeszcze jeden cytat z artykułu w/w z Polityki;

Głównym sprawcą MEL rzeczywiście były intensywne erupcje wulkaniczne, zwłaszcza w strefach tropikalnych, które trwały przez 50 lat. W końcu XIII w. zwłaszcza cztery wulkany (indonezyjskie i filipińskie) były bardzo aktywne i to one, wyrzucając w atmosferę wielkie ilości gazów i pyłów, które odbijały światło słoneczne od powierzchni Ziemi, wywołały ochłodzenie.”

Mechanizm ochłodzenia jest trochę inny owszem za to odpowiadają Wulkany, tyle, że pośrednio te pyły wulkaniczne są po prostu zarodkami kropel deszczu, które wywołują zwiększone opady, i to one finalnie wywołują ochłodzenie, bo epoka lodowcowa to super mokra, deszczowa epoka, u nas przez Polskę na przedpolu lodowca, pradolinami płynęła lodowcowa rzeka z końca świata prawdziwy Erydan, o zasobności wody większej niż Amazonka, niosła wody kilkaset razy więcej niż Wisła i Odra razem wzięta.

Czyli jeśli byśmy nie wymarzli jak Wikingowie, to byśmy się potopili i mieli opady deszczu i śniegu 100 razy większe od obecnych, inaczej żyjemy w bardzo suchej epoce. 

http://www.zycieaklimat.edu.pl/pradoliny

„Szacuje się, że niektóre pradoliny odprowadzały w okresie letnim wody w ilości 300-400 tys. m3/s. Dla porównania wartość ta wynosi obecnie dla Wisły przy jej ujściu 1080 m3/s, dla Odry 575 m3/s„.

ps. to jest pierwszy wpis na temat tzw. Globalnego Ocieplenia i czym dokładnie jest Arydyzacja Klimatu, w drugim będzie dlaczego mimo gigantycznej światowej deforestacji, melioracji, pustynnienia, gigantycznego pompowania wód gruntowych, zmiany albedo przez sadzę, gigantycznych metropolii tworzących wyspy ciepła, wzrost temperatur jest tak słaby w stosunku do reszty Holocenu, czyli o fizycznych mechanizmach klimatycznych i kiedy w naszym polodowcowym kraju powinniśmy zacząć się niepokoić, bynajmniej nie wzrostem temperatur.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Global Warming vs Arydyzacja Klimatu I Lodowate paroksyzmy Wulkanów, czy wymarzniemy jak grenlandzcy Wikingowie?

  1. Pingback: Okiem Vrana: Global Warming vs Arydyzacja Klimatu I Lodowate paroksyzmy Wulkanów, czy wymarzniemy jak grenlandzcy Wikingowie? | Białczyński

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s