Las Wilkogłowców — Suevia = Suavia = Sławia

Etymologia Suevus (łac. saevus – okrutny, dziki, zawzięty, srogi, gwałtowny) Suevi = Lutycy – *ľutъ (srogi, okrutny, dziki, ostry, piekący). Chunimund rex Suavorum alias Cacanus rex Hunnorum

(Ubiowie, […] zawarli z (Cezarem) układ o przyjaźni i wydali mu zakładników, usilnie go błagali, aby przyszedł im z pomocą, ponieważ Suevowie okrutnie ich uciskają)

chunimudrexsuavorum

Suavorum = Sławorum

laswikow

 KSIĘGA IV O Wojnie (Suevia u Tacyta który pisał ok., 100 lat później znajdowała się miedzy Łabą a Wisłą, a tam były kultury równie pokrewne, tak jak ludy Suevskie)  

mpss4

1. Podczas zimy, która właśnie nastała, a był to rok konsulatu Gnejusza Pompejusza i Marka Krassusa, germańskie plemiona Uzypetów oraz Tenkterów przeszły ze znaczną ilością ludzi rzekę Ren w niewielkiej odległości od morza, do którego ona wpada. Przyczyna tego przejścia tkwiła w tym, że od lat byli oni prześladowani przez Suevów, którzy nękali ich wojnami i uniemożliwiali uprawę roli. Suevowie to największy i najbitniejszy lud pomiędzy wszystkimi Germanami.

(identycznie o Słowiańszczyźnie Adam z Bremy:

Sclavania igitur, amplissima Germaniae provintia, a Winulis incolitur, qui olim dicti sum Wandali; decies maior esse fertur nostra Saxonia, presertim si Boemiam et eos, qui trans Oddaram sunt, Polanos, quaia nec habitu nec lingua discrepant, in partem adiecreris Sclavaniae (łac.)

[Słowiańszczyzna, największy z krajów germańskich, jest zamieszkana przez Winnilów, których dawniej zwano Wandalami. Jest to kraj przypuszczalnie większy nawet od naszej Saksonii; szczególnie jeżeli uwzględnimy w nim Czechów i Polan zza Odry, jako że nie różnią się te ludy ani obyczajem, ani językiem].”)

Podobno kraj ich ma sto okręgów plemiennych, z których rokrocznie wyprawiają za granicę w celach wojennych po tysiąc zbrojnych. Reszta, która pozostała w kraju, troszczy się o żywność dla siebie i dla tamtych; po roku tamci na zmianę idą pod broń, a ci pozostają w kraju. W ten sposób nie przerywa się u nich ani uprawy roli, ani szkolenia i doskonalenia w sztuce wojennej.

(Czyli mamy 200 000 armię cały czas szkolonych w wojnie wojowników, rodzaj późniejszej naszej szlachty, trochę na wsi trochę na wojnie, na pewno musieli też pilnować porządku w swoim okręgu no i kobiet, mamy sto okręgów mobilizacyjnych, każdy utrzymuje i wystawia 2000 zbrojnych, dla porównania Rzym miał 500 000 armię, cała liczba ludności imperium to 70-100 milionów, 100 000 armia która wyprawia się za granicę robi wrażenie, ale dokładnie ta liczba pojawia się chyba w VI, wieku jako wyprawa 100 000 Sclawinów na Bizancjum, po której załamuje się władza Bizancjum nad Bałkanami)

Ale nie ma u nich osobistej i wydzielonej własności ziemskiej, ani też nie wolno pozostawać dla uprawy roli na jednym miejscu dłużej niż rok. Zbożem niewiele się żywią, lecz przeważnie mlekiem i mięsem bydła domowego, a także wiele czasu spędzają na polowaniach; ten tryb życia, rodzaj jadła, codzienne ćwiczenia i swobodny żywot, gdyż od chłopięcych lat nie nawykają do żadnych obowiązków i rygoru, a robią tylko to, co chcą, przyczynia się do rozwoju ich sił fizycznych i sprawia, że wyrastają na ludzi o potężnej strukturze cielesnej.

(Te 200 000 to nie byli wszyscy mężczyźni, była też ludność poddana która panom płaciła niewielkie podatki o czym wspomina Tacyt, całkowite zaludnienie Suevi to 6-8 milionów ludzi, byli oczywiście też kapłani itd., ale wygląda na to, że taki jest początek naszej szlachty, że mieli jednak obowiązek tylko walczyć, skóry raczej mają tą samą symbolikę co skóry husarskie, skóra noszona na głowie, tak jak skóra lwa u króli macedońskich itp., czy lwiogłowych bogów Apolla, Mitry, stąd Cynocephale Wilkogłowcy Związek Wilków – Wielotów np., greckie słowo „hełm” (Kune) oznacza „skórę wilka”, w łacinie nie specjalnie odróżnia się wilka i psa (Canis rufus – wilk rudy) wilczy hełm to atrybut etruskiego boga zmarłych Aita, czapka niewidka hełm Hadesa to dokładnie to samo, czyli Huni-Kuni ludzie w wilczych (skórach) hełmach? Wieloci-Wilcy to też olbrzymi.

mitrydatesVIeupator3

AlexHeraklesZeus

Apollo_Lion head

Co ciekawe oficer husarski wyższy rangą nosił skórę wilka, a podlegli mu towarzysze niby groźniejsze tygrysie cytat z wiki „Być może dalekim echem tych obrzędów był fakt, że oficerowie husarscy nosili jako odznakę stopnia wilcze skóry, podczas gdy towarzysze zadowalali się skórą lamparta czy tygrysa.”)

etruskihades2

Przyzwyczajeni są również do tego, że nawet w bardzo chłodnych rejonach nie noszą innej odzieży poza skórami (a że są one nieduże, większą część ciała mają odsłoniętą), oraz do tego, że kąpią się w rzekach.

2. Kupcom dają dostęp do siebie raczej dlatego, by mogli sprzedać to, co zdobyli na wojnie, a nie po to, by chcieli cokolwiek sprowadzać do siebie.

Nawet sprowadzanych koni, którymi tak bardzo zachwycają się Gallowie i płacą za nie wygórowane ceny, Germanie (Suevi) nie używają, ale w swoich rodzimych koniach, małych i niepozornych, codziennymi ćwiczeniami wyrabiają nadzwyczajną wytrzymałość.

(a tu mamy opis krępego konika polskiego, jest jakiś zapis, ze takich koni używała jeszcze armia Krzywoustego „Polacy na swych małych koniach”, wyżej te codzienne ćwiczenia koni dowodzą, że były to konie bojowe, choć bardziej do transportu wojsk)

Podczas konnych bitew często zeskakują z koni i walczą spieszeni, konie zaś przyuczyli do pozostawania na miejscu i gdy zachodzi potrzeba, szybko wycofują się do nich. Zgodnie z ich obyczajami nic nie jest tak wstrętne i świadczące o zniewieściałości jak posługiwanie się siodłem. Dlatego, choćby ich była tylko garstka, odważają się na zaatakowanie dowolnej liczby jezdnych na siodłach.

Wina w ogóle nie pozwalają sprowadzać do siebie, ponieważ uważają, że mężczyźni stają się przez nie za słabi do znoszenia trudów i niewieścieją.

Ucieczki przed Suevami i prześladowanie TeutoGermanów przez Suevów

3. Są przekonani, że kraj ich tym większą okrywa się sławą, im szerszy jest pas pustkowi wokół ich granic: pragną w ten sposób okazać, jak wiele plemion nie może oprzeć się ich mocy. Zatem z jednej strony kraju Suevów rozciąga się pas pustkowi na około 600 000 kroków.

([Tacyt XXXVIII]. Mówmy teraz o Suevach, którzy największą część Germanii zajmują. Nie jest ich imię nazwą osobnego ludu czy rodu, jako Chattowie i Tenkterowie: bowiem Suevowie składają się z wielu, różniących się od siebie rodów o różnych nazwach, ale wszyscy nadrzędnym imieniem Suevów się nazywają. Właściwy narodu zwyczaj, zaczesane włosy na tył węzłem ujmować. Tym się oni od innych Germanów, tym się u nich wolni(szlachta) od poddanych różnią.)

Z drugiej strony (tych w/w pustkowi) graniczą z nimi Ubiowie, których kraj, jak na Germanów, był rozległy i kwitnący. Są oni nieco bardziej cywilizowani niż reszta Germanów, ponieważ mieszkają nad Renem i często zachodzą do nich kupcy, a również sami dzięki sąsiedztwu przywykli do galijskich zwyczajów.

ratyzbona2

(Tu mamy 600 000 kroków, czyli ok 600km jest to odległość miedzy Dunajem a morzem północnym, też wzdłuż Dunaju była puszcza (las Her’Cyński) na 9 dni szeroka ok. 100-200km i ciągnąca się aż do kraju Daków, byłaby to bariera ochronna ziem Suevów, wygląda na to, że sztucznie wojnami utrzymywana przez Suevów, o czym zresztą pisze Kadłubek o odganianiu od granic różnych Niemców jak i o gnębieniu i poniżaniu ciemiężeniu czy braniu podatków od różnych narodów, też dosłownie udręczaniu Celtów, Duńczyków itp.

limenssorabicus

Jest to praktycznie dokładnie to samo co limens sorabicus granica z Serbami, do dziś są pozostałości po tych lasach Szumawa, Las Bawarski, Las Turyński co widać na poniższej mapie, w okolicach Hanoweru i Brunszwiku był Las Teutoburski, oddzielający niczym mur Cherusków i Suevów, o czym wspominają inne fragmenty dzieła o w/w „O Wojnie”, też widać fragment lasów na zachód od Salawy (Halle), liczyć należy od Ratyzbony (Regensburga) bo tam kieruje się on wyraźnie na północ o Dunaju, od tego miejsca na wschód biegnie wzdłuż Dunaju, aż do Dacji)

lasturszumawa

Kiedy Suevowie, po zmierzeniu się z nimi w licznych wojnach, nie mogli ich wygnać z kraju wskutek znaczenia i siły tego plemienia, przynajmniej zmusili ich do płacenia daniny, a także znacznie ich poniżyli i osłabili.

4. W takim samym położeniu znaleźli się Uzypetowie i Tenkterowie, o których wyżej mówiliśmy; przez wiele lat powstrzymywali oni napór Suevów, ostatecznie jednak zostali wygnani ze swoich dziedzin i po trzyletnim błąkaniu się po wielu rejonach Germanii dotarli nad Ren, na tereny zamieszkane przez Menapiów. Mieli oni pola, zagrody i wsie po obu brzegach rzeki; ale wystraszeni nadejściem tak wielkiego tłumu odeszli ze swoich zabudowań, które posiadali za rzeką, i rozstawiwszy straże po tej stronie Renu nie pozwalali im na przeprawę.

Kiedy zaś owi po wypróbowaniu wszelakich sposobów nie mogli ani przedrze się przemocą z braku statków, ani też przeprawić potajemnie ze względu na straże Menapiów, upozorowali powrót do swoich siedzib i stron, a następnie po trzech dniach drogi niespodzianie zawrócili i po sforsowaniu konno całej tej drogi w ciągu jednej nocy napadli na nieświadomych i niczego nie przeczuwających Menapiów, którzy po otrzymaniu od zwiadowców wiadomości o odejściu Germanów, bez obaw powrócili za Ren do swoich wsi. Po ich wymordowaniu, a po zagarnięciu ich statków przeprawili się przez rzekę, zanim ta część Menapiów, która mieszkała po tej stronie Renu, dowiedziała się o tym, i po zawładnięciu ich zagrodami przez resztę zimy żywili się ich zapasami.

5. Gdy Cezar dowiedział się o tych wydarzeniach, z obawy przed chwiejnością Gallów, ponieważ są oni pochopni w podejmowaniu decyzji i skłonni do częstych zmian, doszedł do przekonania, że nie można na nich polegać. Jest bowiem w zwyczaju u Gallów, że przymuszają podróżnych, nawet wbrew ich woli, do zatrzymania się i wypytują, co i o czym który z nich słyszał lub wiedział; w miastach tłum otacza kupców i każe sobie opowiadać, z jakich oni stron przybywają i o czym się tam dowiedzieli. Pod wpływem takich wieści i pogłosek nieraz podejmują, nawet w sprawach wielkiej wagi, decyzje, których im zaraz przychodzi żałować, gdyż dają ślepą wiarę niepewnym wiadomościom, jako że wielu opowiada im stosownie do ich życzeń zmyślone historie.

6. Cezar wiedział o tym zwyczaju i żeby zapobiec poważniejszym działaniom wojennym , wcześniej niż zwykle udał się do wojska. Gdy tu przybył, dowiedział się, że stało się to, o czym przypuszczał, że może nastąpić niektóre plemiona wyprawiły poselstwa do Germanów z zaproszeniem, by odstąpili od Renu, i że przygotują dla nich wszystko, czego zażądają. Germanie ujęci tymi obietnicami coraz rozległej rozpuszczali swoje zagony i wtargnęli w dziedziny Eburonów i Kondruzów będących klientami Trewerów. Cezar zawezwał do siebie galijskich naczelników plemiennych, ale uznawszy, że nie należy zdradzać się z tym, o czym się dowiedział, po ich uspokojeniu i dodaniu im otuchy, zażądał od nich konnicy i wyjawił im swoją decyzję wszczęcia wojny z Germanami.

7. Po zgromadzeniu zapasów żywności i dokonaniu doboru konnicy rozpoczął marsz w kierunku tych rejonów, w których — jak dochodziły go słuchy — znajdowali się Germanie. Gdy był w odległości kilku dni drogi od nich, przyszli ich posłowie z następującą wypowiedzią:
„Germanie pierwsi nie wszczynają wojny z rzymskim narodem, jednakże, zaczepieni, nie uchylają się od niej, a nawet chwycą za broń zgodnie z przekazanym im przez przodków germańskim obyczajem, by każdemu, kto rozpocznie wojnę, stawić czoło, a nie błagać o pokój. Jednakże pragną to powiedzieć, że nie przyszli z własnej chęci, ale jako wygnani z ojczyzny; jeśli Rzymianie pragną ich przyjaźni, mogą stać się użytecznymi przyjaciółmi; niech im albo ziemię przydzielą, albo pozwolą zatrzymać tę, którą orężem wzięli w posiadanie. Oni sami jedynie tylko Suevom ustępują, ale z tymi to nawet nieśmiertelni bogowie nie mogliby się równać; poza nimi nikogo nie ma na świecie, kogo nie mogliby pokonać”.

(z tego można wywnioskować, że Suevi budzili jakąś dosłownie mistyczną trwogę, bo jawią się potężniejsi od nieśmiertelnych bogów, z opisów arabskich podobną trwogę wśród szeroko rozumianych Słowin raczej bałkańskich z X wieku budzili Serbowie, „z powodu różnych przymiotów o których długo by pisać”)

8. Na to Cezar udzielił odpowiedzi, jaką uznał za właściwą; ale zakończenie przemówienia było następujące: „Nie może być mowy o jego wobec nich przyjaźni, jeżeli pozostaną w Galii; nie jest słuszne, aby ci, którzy nie potrafili utrzymać własnej ziemi, zagarniali cudzą; w Galii nie ma żadnych zbywających terenów, które można by było im przydzielić, zwłaszcza przy tak wielkiej ich liczebności, bez niczyjej krzywdy; ale zezwoli im, gdy wyrażą na to zgodę, osiedlić się w kraju Ubiów, których posłowie są u niego ze skargą na Suevów i proszą go o pomoc: coś takiego mógłby Ubiom nakazać”.

9. Posłowie oświadczyli, że propozycję tę przekażą swoim i po rozważeniu tej sprawy powrócą na trzeci dzień do Cezara: poprosili go, by na razie bliżej ku nim nie podchodził. Cezar na to im odpowiedział, że tego nie można domagać się od niego. Dowiedział się bowiem, że kilka dni przedtem wysłali oni znaczną część jazdy do Ambiwarytów za Mozą dla grabieży i zdobycia żywności ; doszedł do przekonania, że oni wyczekują tych jeźdźców i dlatego starają się o zwłokę.

10. Moza wypływa z gór Wosegu znajdujących się w kraju Lingonów i przyj-mując jedną z odnóg Renu, zwaną Wakalus, tworzy z nią wyspę Batawów. Wpada ona do Oceanu i nie dalej niż w odległości osiemdziesięciu tysięcy kroków i od Oceanu wpada do Renu. Natomiast Ren wypływa z kraju zamieszkujących Alpy Leponcjów i na długiej przestrzeni bystro toczy swe wody przez dziedziny Nemetów, Helwetów, Sekwanów, Mediomatryków, Tryboków i Trewerów, a po zbliżeniu się do Oceanu rozlewa się licznymi odnogami, tworząc ogromne wyspy, których znaczna część zamieszkana jest przez dzikie i nieokrzesane ludy (a pomiędzy nimi są podobno takie, które żywią się rybami i ptasimi jajami), i licznymi ujściami wpada do Oceanu.

11. Gdy Cezar znajdował się nie dalej niż 12 000 kroków od nieprzyjaciela, zgodnie z postanowieniem ponownie przybyli do niego posłowie. Oni, spotkawszy go po drodze, usilnie prosili, aby nie posuwał się dalej; ale gdy nie dopięli tego celu, zażądali, aby do wyprzedzających jego kolumnę marszową jeźdźców posłał z nakazem zatrzymania się i niewdawania się w walkę, a im dał możliwość wyprawienia posłów do Ubiów; jeśli ich naczelnicy plemienni i starszyzna dadzą im potwierdzone przysięgą gwarancje, to — oświadczyli — zastosują się do postawionych im przez Cezara warunków: niech użyczy im trzech dni zwłoki dla załatwienia tych spraw. Cezar pojmował, że to wszystko zmierza do tego, by podczas trzydniowej zwłoki mogli powrócić ich nieobecni jeźdźcy; powiedział jednak, że ze względu na zaopatrzenie w wodę posunie się w tym dniu naprzód, ale nie dalej niż na 4000 kroków: niech następnego dnia zejdą się tutaj w jak największej liczbie, aby mógł zapoznać się z ich żądaniami. Tymczasem do prefektów, którzy z całą konnicą posuwali się przodem, wyprawił gońców z rozkazem, żeby nie prowokowali nieprzyjaciela do starć, a jeśliby sami zostali zaczepieni, to niech się bronią, dopóki on sam nie podejdzie z wojskiem bliżej.

12. Natomiast nieprzyjaciele, gdy tylko dostrzegli naszych jeźdźców, a było ich razem 5000, chociaż sami nie mieli więcej niż ośmiuset jezdnych, gdyż ci, którzy w związku z zaprowiantowaniem udali się za Mozę, jeszcze nie powrócili, uderzyli na naszych niczego nie obawiających się, gdyż ich posłowie dopiero co od Cezara odeszli i na ten dzień uprosili zawieszenie broni, i szybko wywołali wśród nich popłoch, a gdy nasi na nowo zaczęli stawiać opór, zeskoczyli swoim zwyczajem na ziemię i wielu naszych zrzucili z koni, przebijając je od dołu, a resztę zmusili do ucieczki i wystraszonych tak gnali, że ci nie prędzej zaprzestali ucieczki, aż znaleźli się w polu widzenia naszej kolumny marszowej.

W starciu tym poległo siedemdziesięciu czterech naszych jeźdźców, a wśród nich Akwitańczyk Pizon, człowiek niezwykle odważny, potomek znakomitego rodu, którego dziad sprawował rządy królewskie nad swoim plemieniem, a od naszego Senatu otrzymał tytuł przyjaciela.
Niósł on pomoc swojemu przez wrogów okrążonemu bratu i wyrwał go z zagrożenia, ale — sam zrzucony ze zranionego konia — póki mógł, jak najmężniej się bronił; gdy okrążony padł od wielu odniesionych ran, znajdujący się poza wirem walki jego brat to dostrzegł, rzucił się w pełnym galopie na wrogów i też został zabity.

13. Po tym starciu Cezar uznał, że nie wolno mu ani dawać posłuchania posłom, ani przyjmować propozycji od ludzi, którzy podstępnie i zdra-dziecko prosząc o pokój z własnej woli wszczęli bitwę; czekać zaś, aż wzrosną siły nieprzyjaciół i powróci ich jazda, byłoby — uważał — największą głupotą, a znając chwiejność Gallów wyczuwał, w jakim stopniu nieprzyjaciele zyskali u nich na znaczeniu po tej jednej potyczce.

Gdy rozważył te sprawy i powiadomił legatów oraz kwestora o swoim postanowieniu niepominięcia ani jednego stosownego do bitwy dnia, przydarzył się nader korzystny zbieg okoliczności: następnego dnia rankiem, Germanie dobrawszy sobie wszystkich naczelników plemiennych oraz ludzi znakomitego pochodzenia, pojawili się tłumnie u niego w obozie z taką samą przewrotnością i obłudą, już to — podobno — dla wytłumaczenia się z tego, że poprzedniego dnia, wbrew temu, co zostało uzgodnione i o co sami prosili, doszło do bitwy, już to, by podstępnie błagać o zawieszenie broni, jeżeli to byłoby dla nich możliwe. Cezar uradowany tym, że sami wpadli mu w ręce, kazał ich zatrzymać; sam wszystkie wojska wyprowadził z obozu, a konnicy, ponieważ uważał, że jeszcze nie ochłonęła ze strachu po ostatniej bitwie, kazał jechać z tyłu za kolumną marszową.

14. Po ustawieniu potrójnego szyku bojowego przeszedł szybko 8000 kroków i dotarł do nieprzyjacielskiego obozu prędzej, niż Germanie mogli zorientować się, co zaszło. Wszystko ich z miejsca przeraziło: i szybkość naszego pojawienia się, i nieobecność swoich, a wskutek braku czasu zarówno na odbycie narady, jak i chwycenie za broń, popadli w zamieszanie nie wiedząc, co lepiej, czy wyprowadzić wojsko przeciw nieprzyjacielowi, czy bronić obozu, czy szukać ratunku w ucieczce. Podczas gdy ich przerażenie objawiało się zgiełkiem i bieganiną, nasi żołnierze rozjuszeni wiarołomstwem z poprzedniego dnia wdarli się do obozu. Tu w obozie, ci, którym udało się szybciej chwycić za broń, przez jakiś czas stawiali naszym opór i toczyli walkę wśród wozów i bagaży; natomiast pozostała masa dzieci i kobiet (z całymi bowiem swoimi rodzinami wyszli z kraju i przekroczyli Ren) zaczęła na wszystkie strony uciekać; w pościg za nimi Cezar posłał konnicę.

15. Gdy Germanie usłyszeli wrzawę na tyłach i ujrzeli mordowanie swoich, rzucili broń, porzucili znaki bojowe i wyrwali się z obozu, a gdy po dopadnięciu do zlewiska Mozy i Renu stracili nadzieję na dalszą ucieczkę, wielką ich liczbę wybito, a reszta rzucała się do rzeki i tam ginęła wskutek przerażenia, wyczerpania oraz porywistości prądu.
Nasi, wszyscy co do jednego, poza kilku rannymi, cało powrócili do obozu po budzącej taki strach wojnie, gdyż liczba nieprzyjaciół wynosiła 430 000 osób. Cezar pozwolił odejść zatrzymanym w obozie Germanom.

Oni zaś, w obawie przed surowymi karami i kaźnią ze strony Gallów, którym spustoszyli pola, powiedzieli, że chcą u niego pozostać. Cezar przyznał im wolność.

16. Po zakończeniu wojny germańskiej Cezar postanowił z wielu powodów przeprawić się przez Ren; najważniejszym z nich był ten, że po zauważeniu, jak łatwo Germanie nabierają ochoty na wkraczanie do Galii, chciał wzbudzić w nich obawy również o własne dziedziny, kiedy przekonają się, że wojsko narodu rzymskiego potrafi i ma odwagę przekroczyć Ren.

Dodatkową przyczynę stanowiła wspomniana wyżej przeze mnie owa część jazdy Uzypetów i Tenkterów, która dla grabieży i zdobycia żywności przeprawiła się przez Mozę i nie brała udziału w bitwie, po ucieczce swoich wycofała się za Ren do kraju Sugambrów i z nimi się połączyła. Gdy Cezar wyprawił do nich posłów z żądaniem, aby wydali mu tych, którzy wszczęli wojnę przeciw niemu i Galii, ci odpowiedzieli: „władanie narodu rzymskiego kończy się na Renie; jeżeli on uważa za niegodziwość, że Germanie bez jego zezwolenia przeprawili się do Galii, to na jakiej podstawie miałby się domagać jakiejś władzy i zwierzchnictwa dla siebie poza Renem?”

Z drugiej strony Ubiowie, którzy jedyni spośród zareńskich plemion, wyprawiwszy posłów do Cezara, zawarli z nim układ o przyjaźni i wydali mu zakładników, usilnie go błagali, aby przyszedł im z po-mocą, ponieważ Suevowie okrutnie ich uciskają; „jeżeliby zajęcia sprawami publicznymi nie pozwalały mu tego zrobić, to niech tylko wojsko przeprawi przez Ren: już to będzie dla nich wystarczającą pomocą na razie i otuchą na przyszłość: tak wielkie jest dobre imię i mniemanie o jego wojsku po rozbiciu Ariowista i po tej ostatniej bitwie nawet u najdalszych ludów germańskich, że na wieść o przyjaźni narodu rzymskiego mogliby czuć się bezpieczni”. Przyobiecali wielką ilość statków dla przeprawy wojska.

17. Cezar z powodów, o których wspomniałem, postanowił przekroczyć Ren; ale sądził, że nie jest dość bezpiecznie przeprawiać się na statkach, i uważał, że nie odpowiadałoby to godności ani jego własnej, ani narodu rzymskiego. I tak, chociaż przy budowie mostu mogły zachodzić bardzo poważne trudności z powodu szerokości, bystrości i głębokości rzeki, uważał jednak, że należy do tego zmierzać albo w przeciwnym wypadku zrezygnować z przeprawy wojska. Ustalił taki sposób budowy mostu. Pale półtorej stopy grubości, u dołu nieco zaostrzone, o rozmiarach odpowiednich do głębokości rzeki, połączył parami w odległości dwóch stóp od siebie. Po wpuszczeniu ich do rzeki przy użyciu odpowiednich machin umocnił je i wbił przy pomocy kafarów w dno, ale nie jak pale mostowe prosto w pion, lecz pochyło i ukośnie, aby skłaniały się w kierunku nurtu rzecznego, a naprzeciw nich poniżej, w odległości czterdziestu stóp, w taki sam sposób postawił po dwa połączone pale, zwrócone przeciw prądowi i naporowi rzeki. Obie te pary ukośnych pali były połączone u góry poprzecznymi belkami grubości dwu stóp, ułożonymi odpowiednio do rozpiętości powiązań tych ukośnych pali i były przytrzymywane z obu stron od zewnątrz dwoma klamrami; ponieważ te pary ukośnych pali były z jednego końca rozwarte, a z drugiego ściągnięte razem, tak wielka była wytrzymałość tej konstrukcji i takie przyrodzone właściwości, że im większy był napór wody, tym mocniej wiązania trzymały.

Te już ustawione przęsła były przykryte ułożonymi wzdłuż bierwionami wymoszczone ułożonymi w poprzek drągami oraz faszyną; ponadto zostały wbite w dno ukośnie pod prąd pale, które — postawione na podobieństwo taranów — miały w powiązaniu z całą konstrukcją mostową wytrzymywać napór wód rzecznych. A poza tym były jeszcze i inne pale w niewielkim oddaleniu powyżej mostu, aby — w razie wrzucenia do rzeki przez barbarzyńców pni drzewnych czy łodzi celem zniszczenia konstrukcji mostowej — na tego rodzaju ochronie niszcząca siła tych przedmiotów mogła ulec osłabieniu i nie uszkodziła mostu.

18. Po dziesięciu dniach, od chwili gdy zaczęto zwozić budulec, cała konstrukcja została ukończona i wojsko się przeprawiło. Cezar, pozostawiwszy silną straż po drugiej stronie mostu, podążył do kraju Sugambrów. Tymczasem przybywali do niego posłowie od licznych plemion; na ich prośby o pokój i przyjaźń udzielił przychylnej odpowiedzi i kazał przyprowadzić do siebie zakładników. Natomiast Sugambrowie jeszcze w tym czasie, gdy rozpoczęto budowę mostu, poczynili przygotowania do ucieczki i za namową przebywających między nimi Tenkterów i Uzypetów z kraju swego uszli i wraz z całym swoim, ze sobą uniesionym, dobytkiem ukryli się wśród pustkowi i lasów.

19. Cezar, po kilkudniowym przebywaniu w ich kraju i po spaleniu wszystkich wsi i zagród oraz po zżęciu zboża, powrócił do kraju Ubiów, i po przyobiecaniu im swojej pomocy w wypadku, jeśliby nękali ich Suevowie, tego się od nich dowiedział: „Suevowie zaraz po otrzymaniu od zwiadowców wiadomości o budowie mostu, odbywszy swoim obyczajem naradę, rozesłali gońców na wszystkie strony, aby opuszczać miasta, natomiast dzieci, żony i cały dobytek ukrywać w lasach, a wszyscy zdolni do noszenia broni, żeby zeszli się w określonym miejscu. Zostało ono wyznaczone niemal w środku zajmowanych przez Suevów ziem; postanowili tutaj wyczekiwać nadejścia Rzymian i tam walczyć”. Gdy Cezar dowiedział się o tym planie, a cele, dla których postanowił przeprawić wojsko, w pełni osiągnął, mianowicie napędzenie stracha Germanom, ukaranie Sugambrów i wyzwolenie Ubiów spod ucisku, po spędzeniu łącznie osiemnastu dni poza Renem i po uznaniu, że dość zrobiono dla chwały i dobra narodu rzymskiego, powrócił do Galii, a most zerwał.

(Wyżej niejasna jest sprawa z jakimi Suevami (tymi co uciskali Ubiów?), walczył Cezar bo 18 dni to nie starczyłoby nawet na przejście lasu hercyńskiego, w tę i z powrotem, bo miał on szerokość 9 dni drogi, a był on w jakiejś odległości od Renu najprawdopodobniej w połowie odległości miedzy Łabą, a Renem, tak jak wyżej na mapce, te zerwanie mostu z pewnym trudem zbudowanego świadczy, że Rzymianie chyba byli bardziej sami wystraszeni, niż wystraszyli Suevów)

20. Podczas pozostałego mu niewielkiego okresu lata, Cezar, chociaż w tych stronach ze względu na północne położenie Galii zimy są wczesne, dążył jednak do wyprawy na Brytanię, ponieważ wiedział, że w czasie wszystkich niemal wojen galijskich stąd dostarczano pomocy naszym wrogom, i był zdania, że jeśliby w związku z porą roku nie starczało czasu na prowadzenie działań wojennych, to byłoby jednak wielką dla niego korzyścią, gdyby mógł tylko dostać się na wyspę, zapoznać się z tamtejszą ludnością i uzyskać wiadomości o miejscowościach, przystaniach morskich i dostępach do lądu; Galiom to wszystko było prawie że nie znane. Nikt bowiem nie wybiera się tam bez koniecznej potrzeby, z wyjątkiem kupców, ale i oni niczego więcej nie znają poza wybrzeżem morskim i tymi rejonami, które znajdują się naprzeciw Galii. Dlatego, mimo zwołania zewsząd kupców do siebie, nie mógł dowiedzieć się, ani jaka jest wielkość wyspy, ani jakie i jak liczne zamieszkują ją ludy, ani jakie mają sposoby prowadzenia wojen, ani jakie są u nich obyczaje, ani też, czy można tam znaleźć przystanie odpowiednie dla okrętów o większych rozmiarach.

(Tutaj niżej mamy trochę inny opis tych wydarzeń widziany z Aleksandrii i 2-3 wieki później, ale mamy tu pewną cechę wiary Suevów Ariowista chodzi o pogardę śmierci wynikać ma ona z nadziei ponownego życia, z takiej samej pogardy śmierci, mają słynąć słowiańscy Bordjanie, opisywani przez źródła arabskie, w X wieku, brak wyszkolenia wojskowego Suevów możemy włożyć między bajki, a Cezar nie był takim łaskawcą jak go malują wyżej zamieszczonym tekście, tutaj wymordował tak z 500 tysięcy wrogów, samych Suevów i tych gnębionych przez Suevów, co wydaje się też liczba wielokrotnie przesadzoną)

cezarvsarivist

ps. Ario’vist nie jest imieniem niemieckim, jest podobne w budowie do imion Lidyjskich z podobnego okresu Ario’rathes, Ario’barzanes (Ariya’brdhna, Ariyau’brdhna, bardo-bardzo(wielce) kiedyś była i forma barzo) Ario-bardjan-bordjan staropolskie bardo-góra królgóra tłumaczenie „exalting the Aryans” ma nawet podobne znacznie, Ario-rathes, Rato’mir,  Ario to raczej forma przed/bez  przestaw-ką/ki, związek z Raja-król – u nas raj-kraj-królestwo.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Las Wilkogłowców — Suevia = Suavia = Sławia

  1. Pingback: Bludragon Święte Cesarstwo Wenetów | Bludragon

  2. Zprowokowany pisze:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Swebia
    (…)
    Na północ od gór, zwanych Swebskimi (Sudety i Karpaty), mieszkali Lugiowie zajmujący największe terytoria, najsilniejsi z nich to: wojowniczy Hariowie (u Pliniusza – Wandilowie/ [b]Charinowie[/b], potem występujący prawdopodobnie pod imieniem Hasdingów), noszący czarne tarcze, malujący ciała i, jako armia upiorów, wyruszający na nocne wyprawy (co do imienia por. Odyniczne ein-herjar),[…]

    http://en.wikipedia.org/wiki/Suebi
    The Suebi or Suevi were a large group of Germanic peoples who were first mentioned by Julius Caesar in connection with Ariovistus’

    […]

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3lestwo_Sweb%C3%B3w
    ………………………………………………………………………………………………………………………………….
    Wygląda na to, że oficjalna is-tory-ja ma spory problem z tymi „Germanami”, co sami siebie nazywali „Swoi”, tak jak tzw. Hetyci nazywali siebie „Nesi/Nasi”. Ciekawe jak to ma się do tego, że np. wyrazy pług/orać (germ. pflug/pflügen) zostały zapożyczone z języka słowiańskiego…

    Robisz jak zwykle bardzo dobrą robotę z tymi dociekaniami etymologicznymi! Pozdrowienia.

    skróciłem cytaty z wikipedii (vranvelkrut)

  3. Pingback: Święte Cesarstwo Wenetów « Dziennik gajowego Maruchy

  4. vranvelkrut pisze:

    Co do samej nazwy Germania, jest ona rzymską nazwą geograficzną, jest to najwyraźniej tłumaczenie nazwy Semnonów-Siemionów (siemię ros. siemia – rodzina), na łacinę podobnie Sporowie-sporia-zarodki, podobną etymologię daje ponad 1200 lat temu, Paweł Diakon w „Historii Longobardów” od germinare ”zarodków-ziaren”.

    Co do Chari to od dawna wiadomo, że to to samo co Chorwaci „Venedi Chariones proprie dicti, eam Norici portionem”

    http://www.uni-mannheim.de/mateo/camenahist/aventinus1/Aventinus_annales_3.html

    Ariovist to najpewniej jakieś interpretatio latina imienia funkcji tego hakima – maga, mędrca który miał zjednoczyć Słowian w dawnych czasach bo ariolo to mag po łacinie czy ariolus tłumaczenie i definicja „ariolus”, łacińsko-polski słownik online „jasnowidz, prorok, wróżbita”.

    Ale o tym popełnię może jakiś nowy wpis.

  5. vranvelkrut pisze:

    Albis Germaniae Suevos a Cerveciis dividiit: mergitur in Oceanum. & Suevi non sunt nati, sed seminati. Są to jakieś gry słowne Cerveciis (Cervesia) znaczy piwo po łacinie, ziarno skiełkowane nazwane jest słodem, wyjaśniające etymologię, nazwy Suevi.

    from PIE root *swad- „sweet, pleasant” (Sanskrit svadus „sweet;” Greek hedys „sweet, pleasant, agreeable,” hedone „pleasure;” Latin suavis „pleasant” (not especially of taste), suadere „to advise,” properly „to make something pleasant to”). Words for „sweet” in Indo-European languages typically are used for other sense as well and in general for „pleasing.”

    „Procopius stated that the Sclavenes and Antes spoke the same languages, but did not trace their common origin back to the Venethi but to a people he called „Sporoi”.[43] Sporoi means „seeds” in Greek (as in ‚spores’) and is equivalent to the Latin word Semnones and Germani as in ‚germs’, ‚seedlings’ or ‚spores’. In this respect, the German linguist Jacob Grimm believed the word Suebi to be the same as Slav. [44] In fact, by the time of Jordanes and Procopius, the former Suebi were called by these authors „Suavi” as in „Suavs”. In this respect, the Bavarian Geographer’s list of Slavic tribes contains at the end a note stating that „Suevi are not born they are sown” ‚seminati’. There is no known evidence as to what language the Suevi of Tacitus spoke. In his description of the emigration (circa 512) of the Heruli to Scandinavia, Procopius locates the Slavs in all of Central Europe (i.e., their current location).”

    Dla czego dla Anglików to zrozumiałe oczywiste, a u nas to rzeczy niepojęte.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s